Osób on-line: 1 Liczba odwiedzin: 359389       Strona główna       Mapa strony

Aktualności
Sprawozdanie z zagranicznego wyjazdu techniczno-turystycznego Włochy-Monaco-Francja 24-30 sierpień 2014r.
11.01.2015

5 Z ŻYCIA ODDZIAŁU CZĘSTOCHOWSKIEGO SEP

EVENTS  IN THE CZĘSTOCHOWA DIVISION OF SEP

Z ŻYCIA ODDZIAŁU CZĘSTOCHOWSKIEGO SEP
Sprawozdanie z zagranicznego wyjazdu techniczno-turystycznego
Włochy-Monaco-Francja 24-30 sierpień 2014r.

 

Organizatorem wyjazdu był Zarząd Oddziału SEP w Częstochowie. W niedzielę po całym dniu podróży lokujemy się w hotelu w Nowenta Di Piavo w pobliżu Wenecji. Czas wolny – odwiedzamy pobliskie centrum handlowo-rekreacyjne. Lody włoskie smakują wyśmienicie. Nazajutrz po obfitym śniadaniu wyruszamy do podmiejskiej miejscowości Mogiliano Veneto skąd pociągiem ze względu na znacznie skrócony czas dojeżdżamy na dworzec główny Veneto Lucija w centrum Wenecji. Z przewodniczką wyruszamy do zabytkowego centrum przechodząc przez najbliższy most „Bosych” nad Wielkim Kanałem (Canale Grande). Mijamy pobliski kościół św. Szymona przy klasztorze „mnichów bosych” zapuszczając się w labirynt uroczych, choć podniszczonych budynków mieszkalnych. Po drodze dowiadujemy się, że Wenecja to jedno z najbardziej malowniczych i romantycznych miast świata, położone na archipelagu 118 małych wysepek połączonych ze sobą ok. 400 mostami co stanowi centrum podzielone na 6 dzielnic. Zamieszkuje tu ok. 50 tys. mieszkańców, których liczba maleje, jak mówi przewodniczka, ze względu na drożyznę czynszów i wysokie koszty utrzymania budynków w dobrym stanie, zgodnie z najnowszymi przepisami dotyczącymi ścieków i odpadków komunalnych. Nie wszystkie budowle są pod kuratelą państwa, a wszystkie muszą być stale usprawniane. Ze względu na podmoknięcia w wielu domach partery nie są zamieszkane. Przechodzimy koło największego kościoła w Wenecji - gotycka budowla z XIII w., nawa główna ok. 110m długości, witrażowe okna oryginalne - przejrzyste nie kolorowe. W środku grobowce ważnych osób dla miasta m.in. artystów np. Tycjana. Dalej przechodzimy obok kościoła św. Rocha  z XVI w. i szkoły artystów. Bazylika franciszkańska pw. Santa Maria dei Priori i wychodzimy na plac z kościołem św. Pawła i Jakuba. I tak tych kościołów jest w Wenecji ok. 150. Nawet adresując korespondencję należy określić w pobliżu jakiego kościoła znajduje się dom, o który nam chodzi (domy mają numery nawet 4 cyfrowe, które wskazują raczej kolejność wybudowania). Niespotykana nigdzie „nielogiczność”. Listonosze zaopatrzeni są w odpowiedni „przewodnik” i radzą sobie z tą tradycją. Wchodzimy na most Ponte Rialto - sesja zdjęciowa. Rozpościera się widok na przepiękne budynki quazi pałace po obu stronach Canale Grande. Tworzą niezwykłą galerię o fantastycznym kształcie i bajkowej architekturze nad arterią wodną. Wielki Kanał ma ok. 4 km długości, wije się wielkim „esem” przez zabytkowe centrum, a od niego odchodzą liczne  kanały i kanaliki tworząc sieć niezwykłych wodnych ulic. Tutaj zresztą cały transport odbywa się wodą: podziwiamy malownicze gondole, wszystkie obowiązkowo w kolorze czarnym, (zabierają 1-6 pasażerów za tą samą cenę 80€ - wydaje się drogo), pełniące rolę taksówek łodzie  wieloosobowe lub towarowe o napędzie motorowym; tramwaje wodne (vaporetto) do komunikacji zbiorowej – te mają duże powodzenie, są najtańsze; także na łodziach pogotowie lekarskie i jednostki innej pomocy. Wiele budynków  zbudowano z widocznymi stanowiskami do cumowania łodzi, aby bezpośrednio z nich można było dostać się do środka.

Wenecja - Piazetta San Marco. Po lewej Biblioteka Narodowa. Przy niej wieża Campanile di San Marco - dzwonnica bazyliki San Marko. Po prawej narożnik Pałacu Dożów.

Rys. 1. Wenecja - Piazetta San Marco. Po lewej Biblioteka Narodowa. Przy niej wieża Campanile di San Marco - dzwonnica bazyliki San Marko. Po prawej narożnik Pałacu Dożów.

Wędrujemy dalej wąskimi przesmykami między kamienicami, których partery zajmują malownicze wystawy licznych sklepów z rozmaitymi pamiątkami, charakterystycznymi maskami i szkłem kryształowym maggiore (nazwa od huty szkła na wyspie Maggiore), a także słodkimi łakociami. Przechodzimy licznymi mostkami nad kanałami-ulicami podziwiając zręczność kierujących pojazdami wodnymi. Wychodzimy na Plac św. Marka. Jego wielki trapezoidalny obszar jest ograniczony wspaniałymi zabytkowymi budowlami: bazyliką, budynkami Starej i Nowej Prokurencji oraz łączącym je skrzydłem Napoleona. To administracyjne serce miasta, jego centrum i zarazem największy plac  nazwany kiedyś przez Napoleona „najpiękniejszym salonem świata”. Wschodnią stronę zajmuje Bazylika św. Marka jeden z najbardziej znanych przykładów architektury bizantyjskiej - jest charakterystycznym elementem miasta. Oglądając  z zewnątrz słuchamy historii sprowadzenia relikwi św. Marka -  chytrego wybiegu kupców weneckich co odwzorowane jest w centralnym fresku na fasadzie bazyliki. Freski na zewnątrz i wewnątrz są suto pozłacane – odzwierciedla to niegdysiejsze bogactwo miasta. Złocenia zajmują podobno ok. 8400 m2.

Wenecja - wieża zegarowa św. Marka na Placu św. Marka.

Rys. 2. Wenecja - wieża zegarowa św. Marka na Placu św. Marka.

Na lewo od głównego wejścia do bazyliki znajduje się wieża zegarowa św. Marka z dużym zegarem (a jakże) św. Marka. Mechanizm napędza figurki uderzające w dzwon na wieży oraz oczywiście wskazówkę (jedną), która wskazuje nietypowo czas na cyferblacie, bo w staro włoskim standardzie od 1 do 24, z cyframi rzymskimi (I – XXIIII). Na lewo od bazyliki rozpościera się bogaty Pałac Dożów. Była to siedziba dawnych  władców  miasta – państwa, obecnie muzeum. Na przeciwko Biblioteka Narodowa. Przy niej dzwonnica bazyliki - Campanile di San Marco, kolejny symbol Wenecji. Wieża wysoka na prawie 100 m zbudowana z cegieł góruje nad miastem. Na szczyt można wjechać windą, ale niełatwo się do niej się dostać, bo długa kolejka chętnych blokuje dostęp; podobnie jak do bazyliki i muzeum. Fragment placu między pałacem a biblioteką, prowadzący do kanału to Piazetta San Marco. Blisko nabrzeża stoją dwie granitowe kolumny przywiezione z Konstantynopola. Na szczycie jednej jest posąg św. Teodora (wcześniejszego patrona Wenecji) stojącego na krokodylu, a na drugiej skrzydlaty lew św. Marka. Herbem republiki weneckiej jest właśnie ów skrzydlaty lew przytrzymujący otwartą księgę (symbol św. Marka, patrona miasta). Przejście miedzy kolumnami  podobno nie wróży nic dobrego – było to niegdyś miejsce kaźni skazanych na śmierć. Odważnie przechodzimy  i wychodzimy na nabrzeże, gdzie królują gondole. Wędrujemy nabrzeżem przez most „Sianowy”, z którego mamy widok na słynny Most Westchnień łączący Pałac Dożów gdzie odbywały się sądy, a więzieniem. Przechodzący więźniowie mieli podobno ostatni raz z westchnieniem oglądać wolny świat. Na następnym moście oglądamy w głębi kanału jedną z kilku lekko krzywych wież na weneckich kościołach. Docieramy do przystani. Wsiadamy do taksówki (pojemna łódź na 50 osób po 5 € od osoby) i płyniemy do dworca kolejowego. Oszczędzamy godzinę czasu. Przepływamy w pobliżu wyspy, na której widnieje wyniosła sylwetka bazyliki mniejszej Santa Maria della Salute. Powstała w wyniku kolejnej epidemii dżumy, która  w XVII w. zabiła trzecią część populacji Wenecji. Aby powstrzymać epidemię, Senat Wenecji postanowił, jako wotum wybudować kościół dedykowany Maryi Dziewicy. Pamiątką po tej epidemii są także maski weneckie zakładane podczas karnawału weneckiego. Symbolizują one maski wkładane przez ratowników podczas epidemii. Od tamtego czasu zarządzono też malowanie gondoli tylko na czarno; przedtem były różnokolorowe. Docieramy do przystani pod dworcem kolejowym przepływając pod niedawno zbudowanym kolejnym mostem nad Wielkim Kanałem. Most „Konstytucji” jest nowoczesną konstrukcją zbudowany z żelbetu i szkła. Zdążyliśmy na pociąg, którym docieramy do autokaru.  W autokarze oglądamy jeszcze prezentację audiowizualną przygotowaną przez Kierownika wyjazdu na temat systemu MOSE ,który ma ochraniać Wenecję przed zalewaniem Adriatyku . Jest to system zatapianych zbiorników-płyt zaporowych, z których można wypompować wodę, co spowoduje ich wynurzenie się i zablokowanie cieśnin na lagunie. Kosztowna operacja, ale wydaje się najbardziej racjonalna. Zakończenie realizacji systemu MOSE planuje się na rok 2017. Jest wczesne popołudnie, pędzimy do Werony. Werona leży nad rzeką Adygą i jest jednym z najbogatszych miast północnych Włoch. Zasiedlenie tego miejsca datuje się na IV w. p.n.e., a główny rozwój od czasów rzymskich ok. I w. Taki dystans czasu i bogaci mecenasi uczynili z miasta dzieło sztuki. Obecnie jest atrakcją turystyczną dzięki zachowanym obiektom kultury budowlanej z różnych epok, a także legendzie jako „miasto miłości” za sprawą „Romea i Julii” Szekspira. Zwiedzanie rozpoczynamy od wędrówki wzdłuż potężnych murów okalających miasto; istnieje aż pięć pasów murów miejskich skonstruowanych w różnych okresach. Miasto było często wykorzystywane jako fortyfikacja; zachowało się wiele wojskowych bastionów. Docieramy do placu Piazza Brà – pod jeden z najsłynniejszych zabytków, który stał się symbolem miasta. Jest to Arena, amfiteatr rzymski z I w., trzeci pod względem wielkości po Koloseum i amfiteatrze w Kampanii, lecz najlepiej zachowany. Podczas trzęsienia ziemi w XII w część zewnętrzna Areny zawaliła się. Pozostały jedynie cztery łuki. Część wewnętrzna nie została naruszona. Dziś Arena wykorzystywana jest w trakcie festiwalu operowego, a także dla licznych koncertów największych gwiazd włoskiej i zagranicznej muzyki (na widowni może zasiąść 22 tys. widzów).

Werona- jedna z bram w murach okalających stare miasto. 
Rys. 3. Werona- jedna z bram w murach okalających stare miasto.

Wędrując uroczymi uliczkami wychodzimy na główny plac miasta Piazza delle Erbe. W jego centralnym punkcie znajduje się fontanna Madonna Verona. Nad placem góruje 84-metrowa wieża Torre dei Lamberti. Czas wolny wykorzystujemy na zakupy pamiątek i zdjęcia. Spotykamy się pod kolumną z czasów epoki weneckiej zwieńczoną Lwem Św. Marka stojącą przed piękną fasadą pałacu Maffei  z XV w. Ruszamy do pobliskiego sławnego Domu Julii przy ul. Casa di Giulietta Wchodząc na dziedziniec domu możemy zobaczyć ścianę pełną miłosnych wiadomości, pozostawionych tutaj przez zakochanych turystów z całego świata. Na dziedzińcu znajduje się posąg Julii zrobiony z brązu. Według przesądu, każdy kto chce mieć szczęście w miłości powinien dotknąć jej piersi. Dom przy posągu ma słynny balkon, z którego książkowa Julia miała rozmawiać ze swym ukochanym Romeo. Słynny balkon został jednak dobudowany dopiero w 1935 roku. Nawet jeśli historia miłosna jest owocem fantazji Szekspira, to coś z prawdy jest w tej historii. Udokumentowane jest istnienie rodów Capoletti i Monteccich, nawet istnieje podobno grób Julii -  w byłym klasztorze braci mniejszych  w krypcie, stoi sarkofag, który według legendy ma mieścić ciało młodej dziewczyny. Zdjęcia, zakupy pamiątek i idziemy dalej do zamku werońskiego. Zbudowała go rodzina Della Scala w stylu gotyckim. Tu na szczególną uwagę zasługuje kamienny most nad Adygą jeden z najstarszych na świecie. Po drodze dowiadujemy się, że nie mamy tyle czasu, aby dotrzeć do katedry pw. Św. Zenona, która jest godnym uwagi zabytkiem - podobna stylem do katedry we Florencji.  Jest to dowód na zdecydowaną odrębność kultury werońskiej od weneckiej, mimo długoletniego podlegania władzom Wenecji. Wracamy do autokaru i zdążamy na nocleg i kolację w hotelu IBIS w Melegnano pod Mediolanem. Nazajutrz opuszczamy ziemię włoską  i ruszamy na Riwierę Francuską. Jedziemy wygodną autostradą pokonując szereg tuneli i trawersując wzgórza, skąd rozpościera się wspaniały widok na nabrzeże i błękit Morza Śródziemnego. Nietrudno dociec skąd nazwa Lazurowe Wybrzeże. Docieramy do Monako. Podczas drogi wysłuchujemy szeregu informacji podstawowych o tym maleńkim, a bardzo bogatym państwie-mieście. Od XIII w. panuje tu dynastia Grimaldii. Obecny Książe Albert II jest głową państwa mającego ustrój monarchii konstytucyjnej. Językiem urzędowym jest język francuski – ze względu na bliską zależność militarno-polityczną między tymi państwami. (44% mieszkańców to Francuzi). Używany jest też język monegaski – dialekt liguryjski, którym posługują się tzw. posiadacze obywatelstwa – monegaskowie. Stanowią tylko jedną dziesiątą wszystkich mieszkańców. Pozostali posiadają status rezydenta – aby go otrzymać trzeba wyróżniać się osiągnięciami, pochodzeniem czy urodą. Dodatkowo należy spełnić wiele formalnych warunków m.in. zdeponować w monegaskim banku około pół miliona euro, zakupić nieruchomość, przedstawić minimum trzy listy polecające od rezydentów zamieszkujących Monako, itp. Władze Monako dokonują selekcji i przeważnie wybierają najzamożniejszych. Z tych przywilejów obecnie korzystają m.in:, Ringo Starr, Roger Moore, ale też Polacy: Wojciech Fibak, Robert Kubica. Ok. południa docieramy do dzielnicy Monaco-Ville, w której znajduje się pałac książęcy.

Grupa „Seniorów” na placu przed pałacem książęcym w  Monaco-Ville.

Rys.4. Grupa „Seniorów” na placu przed pałacem książęcym w  Monaco-Ville.

Z parkingu podziemnego systemem wind i schodów ruchomych oraz pasaży pędzimy na dziedziniec pałacu, gdzie odbywa się zmiana warty. Gwardziści w białych mundurach prezentują się pięknie. Z pobliskiego tarasu rozpościera się zachwycający widok na miasto i zatokę z przystanią jachtową. Tłoczno tu od turystów; podziwiamy i fotografujemy. Wracając zwiedzamy katedrę pw. św. Michała.

Monaco - katedra pw. św. Michała.

Rys. 5. Monaco - katedra pw. św. Michała.

Styl, w jakim zbudowano tą efektowną budowlę, nawiązuje do tradycji romańskich i bizantyjskich. W jej wnętrzu znajdują się grobowce książąt Monako oraz Grace Kelly. Dalsze zwiedzanie to wędrówka pod górę krętymi i spadzistymi ulicami ozdobionymi krzewami i palmami w dzielnicy Monte Carlo. Dzielnica znana m.in. z kasyn i plaży położona jest na stoku górskim i sięga wybrzeża Liguryjskiego. Znajdują się tam: uzdrowisko i kąpielisko morskie, ogród botaniczny, narodowe muzeum sztuk pięknych. Przede wszystkim jest historyczną stolicą hazardu. Monumentalnie prezentuje się kasyno zaprojektowane przez Charlesa Garniera w XIX w. Tutaj największą wartością są pieniądze i widać to na każdym kroku – począwszy od architektury, poprzez luksusowe hotele, wykwintne restauracje, markowe butiki, a kończąc na najdroższych markach samochodów poruszających się po wąskich uliczkach.

Kasyno w Monte Carlo

Rys. 6. Kasyno w Monte Carlo

Do kasyna wejście płatne i po godz. 14. Nie mamy za wiele czasu. Zaglądamy do bezpłatnego i też eleganckiego  przybytku gier „jednoręcznych bandytów” - do dyspozycji ok. 2 tys. stanowisk - imponujące. Wracając przejeżdżamy częścią trasy znanego rajdu samochodowego oraz rozgrywanego tu corocznego wyścigu Formuły 1 – Grand Prix Monako. Wszak Monako ma również bogate tradycje sportowe w różnych innych dyscyplinach. W godzinach popołudniowych docieramy do Nicei. (Po drodze posiłek). Wysiadamy w centrum miasta i z przestronnego placu Massena wędrujemy do „starówki” wąskimi uliczkami zatłoczonymi przez turystów. Mijają nas charakterystyczne rowerowe ryksze z turystami. Docieramy do placu Rossetti. Wznosi się tu XVII-wieczna katedra Sainte- Reparate. Uliczki starówki pełne sklepików, restauracyjek i barów oraz miejsc gdzie artyści eksponują swoje dzieła. Wracamy w kierunku wybrzeża. Wychodzimy na Promenadę Angielska, która wiedzie od portu wzdłuż zatoki morskiej do lotniska (ca ok. 7 km). Nazwę otrzymała od dużej ilości turystów angielskich przyjeżdżających tutaj leczyć drogi oddechowe słońcem i ciepłym morzem. Podziwiamy widoki, próbujemy zejść na kamienistą stromą plażę. Niektórym się to udaje stwierdzają, że woda ciepła. Czekając na autokar, który ma kłopot przebić się przez zakorkowaną ulicę równoległą do promenady, słuchamy informacji kierownika. Nicea jest to niewątpliwie stolica Lazurowego Wybrzeża. Łączy w sobie cechy centrum turystycznego, kąpieliska, uzdrowiska, ośrodka sportu i rozrywki, a także miasta z bogatą historią. Wakacyjna atmosfera panuje w Nicei przez cały rok, Słońce w tym miejscu świeci ponad 300 dni w roku, a wiejący od morza wiatr mistral nie jest tak dokuczliwy dzięki mikroklimatowi i położeniu w niezwykle malowniczej Zatoce Aniołów. Kiedy do miasta zaczęli przyjeżdżać podróżnicy z Anglii i Rosji było wiadomo, że miejsce to na stałe zapisze się jako ważny ośrodek turystyczny i uzdrowiskowy. Dzięki kuracjuszom z dalekich krajów Nicea nabierała nowego wyglądu, zaczęli pojawiać się w niej goście z całej Europy budujący przepiękne rezydencje. Po obecności Rosjan zostały cerkwie (wspaniały sobór prawosławny Św. Mikołaja zbudowany w 1912r. na polecenie carowej rosyjskiej) i wspaniałe pałace, natomiast angielskie budynki charakteryzują się stylem wiktoriańskim. W Nicei znajduje się wiele muzeów związanych ze sztuką i malarstwem. Przez lata mieszkali lub pracowali tutaj: m.in. Chagall, Renoir, Picasso, Bonnard. Z okien autokaru oglądamy wspomniane piękne budowle, bo przemieszczamy się wzdłuż promenady do hotelu. Z jego okien mamy widok na lotnisko. Drugi co do znaczenia port lotniczy we Francji. Jest wczesny wieczór. Czas wolny, dalsze zwiedzanie miasta na własna rękę. Jest jeszcze co podziwiać. Promenade des Anglais z rzędem postrzępionych palm nieustannie uwodzi swym urokiem i bezsprzecznie zachęca do wędrówki obok usadowionych przy niej dostojnych rezydencji, pensjonatów i hoteli, w których połyskują witryny i migoczą wrota kasyn. Przy rozdziale kwater kierownik serwuje małą konserwę szynki; posiłek był dość wcześnie. Przydaje się jak znalazł rano, gdy stołówka dysponuje tylko produktami śniadania kontynentalnego w stylu francuskim, czyli lekkim: kawa, herbata, maślany croissant, pieczywo pszenne, masełko, miód, dżem, sic! A przed nami cały dzień podróży. Środa, piękna pogoda. Ruszamy do Grasse jednego z najważniejszych miejsc produkcji perfum. Jesteśmy w centrum Prowansji. Zwiedzamy główną fabrykę-wytwórnię perfum „Parfumerie Fragonard”. Otwarto ją w 1926 roku. Eugène Fuchs postanowił nadać jej imię słynnego malarza urodzonego w Grasse, Jean-Honoré Fragonarda (żył tu i tworzył na przełomie XVIII i XIX w.) jako hołd złożony miastu Grasse i wyrafinowanej sztuki z XVIII w. Oprowadzani przez przedstawiciela firmy słuchamy historii i objaśnień, podziwiamy eksponaty muzealne oraz współczesną linię produkcyjną i laboratorium. Niektórzy korzystają z preferencyjnych cen przy zakupie produktów.

Zabytkowy alembik przy głównej fabryce-wytwórni perfum „Parfumerie Fragonard” w Grasse

Rys. 7 Zabytkowy alembik przy głównej fabryce-wytwórni perfum „Parfumerie Fragonard” w Grasse

Elektryków zainteresowała przebiegająca w pobliżu linia WN wsparta na oryginalnych słupach o konstrukcji rurowej, u nas nie spotykanej. Dalsza nasza droga prowadzi do Cannes. Miasto znane jest na całym świecie dzięki międzynarodowemu festiwalowi filmowemu i turystyce. Cannes kojarzy się przede wszystkim z galami, regatami, festiwalem filmowym, przepychem i luksusem. Wędrujemy wzdłuż wybrzeża. Przy brzegu pysznią się ogromne jachty. Dalej spacerujemy główną promenadą miasta, którą wyznacza bulwar La Croisette, wzdłuż którego ciągną się jedne z najdroższych hoteli w mieście, wśród których najchętniej odwiedzany przez gwiazdy filmowe to słynny hotel Carlton – Inter Continental – nam też się podoba. Jest piękny z zewnątrz i wewnątrz. Przechodzimy obok galerii odbitek dłoni słynnych gwiazd. Na schodach festiwalowego pałacu pozujemy do zdjęcia grupowego. Jest słoneczne południe, cieplutko. Mamy trochę wolnego czasu. Przechadzamy się bulwarem, z którego rozciąga się widok na pięknie zagospodarowane plaże, zatokę i miasto. Zjadamy lody i z żalem wracamy do autokaru. Czekają nas tego dnia jeszcze inne atrakcje. Jedziemy autostradą przez rejon Masywu Centralnego do miejscowości Millau. Teren wokoło jest niezwykle pofałdowany(dolina rzeki Tarn). W pobliżu tej niewielkiej miejscowości Millau na trasie Paryż-Barcelona postawiono monumentalny most autostradowy (Viaduc de Millau).

Monumentalny most autostradowy - Viaduc de Millau

Rys. 8. Monumentalny most autostradowy - Viaduc de Millau

Jest to najwyższa tego typu budowla na świecie z pylonem sięgającym wysokości przeszło 340 metrów (przewyższa słynną Wieżę Eifflea w Paryżu o 20m). Most usprawnia  ruch na tej autostradzie, „wygładzając” ją nad całą doliną. Ma długość 2460 m, szerokość 32 m, podparty 7 pylonami co 343 m. Przejeżdżamy po nim w ciągu paru minut podziwiając z bliska jego imponujące elementy konstrukcji. (Podobno dziennie średnio przejeżdża tędy ok. 20 tys. pojazdów). Zjeżdżamy zaraz na parking, gdzie znajduje się pawilon - coś w rodzaju izby pamięci, obrazującej historię powstania tego wiaduktu. Wyświetlany jest tu film przedstawiający  etapy niełatwej unikalnej budowy. Są zdjęcia i makieta w skali całej budowli. Opisane są szczegółowe dane techniczne budowli a także  problemy, które stwarzała przyroda (wiatry do 150km/h, mgły-chmury, zagrożenie sejsmiczne, itp.) i jak zostały pokonane. Zasady eksploatacji oraz gwarancje jakie dali autorzy projektu i wykonawcy: czas koncesji: 78 lat – 3 lata na budowę (2001-2004) i 75 lat na obsługę.  Gwarancja: 120 lat. Całkowity koszt budowli: 400 mln euro. Imponujące! Zaangażowani byli wykonawcy z różnych państw. Firmowali wiadukt m.in. wybitni projektanci mostów Anglik sir Norman Foster – architektura, Francuz dr Michael Virlogeux – konstrukcja. Jako generalnego realizatora i zarazem właściciela obiektu wybrano grupę Eiffage. Jest też i polski akcent – niektóre elementy stalowe dostarczyła Huta Częstochowa (wg oświadczenia jednego z uczestników naszej wycieczki – na co dzień pracownika Biura Projektowego „Inżynieringu” Huty). Na zewnątrz wyeksponowane są elementy w naturalnej wielkości usprawnień technicznych przy budowie. Nie zapomniano też o możliwościach nabycia suwenirów z wizerunkiem wiaduktu. Z pobocza parkingu rozprzestrzenia się panorama obiektu. Doskonałe miejsce do zdjęć pamiątkowych z czego korzystamy. Zjeżdżamy do miasteczka. Nocujemy w przytulnym hoteliku Klubu Bilardowego. Kolacja –przepyszna kaczka francuska podana ze smacznymi dodatkami była dopełnieniem pozytywnych wrażeń tego dnia. Czwartek, wyruszamy w drogę do „Doliny Loary”. Jeszcze raz w świetle poranka rzucamy okiem na panoramę z mostem Millau – można być dumnym z takich osiągnięć ludzkości. Loara jest najdłuższą rzeką Francji, ma 1020 km. W jej dolinie znajduje się ponad 300 średniowiecznych i renesansowych zamków oraz pięknych pałaców. Dolina Loary nazywana jest Ogrodem Francji. Uzupełniają się tu piękne krajobrazy i fantastyczne budowle. W 2000 roku środkową cześć doliny wpisano na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Większość zamków pochodzi z okresu renesansu i została zaprojektowana dla królów i arystokratów francuskich przez włoskich artystów. Przybywamy pod zamek Chambord. Dostajemy autoquidy - przewodniki z wgranym językiem polskim i wyruszamy na zwiedzanie indywidualnie. Zamek został zbudowany w XVI w. Budowla składa się z wysokiej części środkowej, połączonej dwoma skrzydłami z dwoma kwadratowymi pawilonami o kopulastych dachach zakończonych latarniami. Imponuje swym majestatycznym wyglądem i symetrią proporcji. Zamek na zewnątrz oszczędny w dekoracjach, wewnątrz za to bogato zdobiony - arrasy, malowane sufity, freski- wszystko to jest bardzo dobrze zachowane. Na parterze odwiedzamy najpierw jadalnię z malowidłem opowiadającym historię Don Kichota. Stamtąd przechodzi się na główną, reprezentacyjną klatkę schodowa, ozdobioną rzeźbami, prowadzącą na pierwsze piętro. Tu znajdują się prywatne apartamenty i liczne pokoje gościnne a także pokój Króla bardzo okazale urządzony. Strop pokryty jest kasetonami, na których namalowano sceny z mitologii. Na ścianach dominują gobeliny. Na renesansowym kominku tłoczą się kariatydy, aniołki i motywy roślinne. Haftowany w kwiaty jedwab pyszni się na królewskim łożu z baldachimem. Trudno spamiętać szczegółowe objaśnienia z „pejdżera”. Zapamiętać można salę myśliwską z dużą ilością pięknych poroży. Zamek do dziś służy myślistwu. Z okien dalszych pięter spoglądamy na zielone otoczenie - rozległy park.  Kończymy zwiedzanie przechodząc tradycyjnie przez salę sprzedaży pamiątek. W modzie magnesiki z wizerunkami zamków. Cała posiadłość jest jakby na uboczu inaczej niż następny zamek, do którego jedziemy. Ten piętrzy się w centrum miasta Blois, przez które przepływa Loara. Droga do mostu prowadzi wzdłuż szerokiej tu rzeki, a po drugiej stronie rozpościera się panorama miasta – ładny widok. 

Panorama miasta Blois

Rys. 9. Panorama miasta Blois

Dumnie wznoszący się na wzgórzu nad miastem i Loarą zamek królewski - Chateau Royal,  to najważniejsza atrakcja Blois.

Fronton zamku Blois

Rys. 10. Fronton zamku Blois

Na placu przed zamkiem mają postój wozy konne ładnie wyglądające i przystosowane do obwożenia turystów – ot pewien folklor. Udajemy się na dziedziniec i słuchamy objaśnień przewodniczki – Francuzki, a tłumaczy dla nas sympatyczna Polka, pracownik muzeum zamkowego. Co potwierdza powiedzenie, „że gdzie by się nie ruszył w świecie można spotkać Polaka”. Zamek w Blois stanowi fascynującą mieszaninę różnych stylów budowlanych. Pierwsze umocnienia wzniesiono tu w VI w., potem warowną siedzibę założyli potężni hrabiowie Blois. Najstarszą część rezydencji obecnie stanowi obronna wieża i gotycka budowla o wielkich salach z XIII w. Wielka przebudowa zamku na nowożytną rezydencję, w której funkcje obronne miały już tylko znaczenie symboliczne, zaczęła się w XV w. gdy na tronie zasiadł król Ludwik XII. Późnogotycką ceglano-kamienną budowlę wyróżnia konny posąg króla nad główną bramą oraz arkady parteru od strony dziedzińca.

Dziedziniec zamku Blois

Rys. 11. Dziedziniec zamku Blois

Najwspanialsze, północne skrzydło wybudowano w stylu renesansowym z inicjatywy króla Franciszka I po 1515 r. Wówczas też postawiono ośmioboczną klatkę schodową od strony dziedzińca, prawdziwą perełkę renesansowego zdobnictwa. Ostatnią przebudowę zarządził w XVII w. władający zamkiem brat króla Ludwika XIII, Gaston Orleański. Jest to jedyny zamek królewski w kategorii "zamków w Dolinie Loary". W epoce renesansu mieszkali tu królowie Francji. Budowla ta była świadkiem wielu tragicznych wydarzeń w dziejach Francji, między innymi stąd wyruszyła na wojnę Joanna d'Arc, ale również na zamku został stracony książę Gwizjusz oraz jego brat kardynał Lotaryngii z rozkazu Henryka II. Był rezydencją kilku monarchów. M.in. Franciszka I i Ludwika XII. Na klatkach schodowych, fasadach i w komnatach aż roi się od ich symboli: jeżozwierzy w koronie Ludwika i salamandry Franciszka. Jest i polski akcent: przez dwa ostatnie lata życia mieszkała w nim Marysieńka Sobieska wdowa po naszym królu Janie III Sobieskim – zwycięzcy pod Wiedniem. W zamku mogliśmy zobaczyć bogato wyposażone wnętrza, w których widzieliśmy kosztowne obrazy, meble i inne wykwintne rzeczy codzienne. Aktualnie w zamku Blois znajduje się Muzeum Archeologiczne i Muzeum Sztuk Pięknych, a także Narodowe Centrum Sztuki Magicznej. Nasyceni wrażeniami wyruszamy na nocleg do Sens. Piątek, wyruszamy w drogę powrotną. Mijamy  po drodze znane permanentnym wycieczkowiczom z SEP miejscowości Francji i Niemiec. M.in. muzeum techniki z widocznym z daleka samolotem „Concord”. Zauważalna jest też duża ilość tzw. Farm z OZE, tak wiatrowych jak i fotowoltaicznych. Docieramy do Tachov w Czechach. Tu po kolacji spotkanie koleżeńskie w sympatycznej atmosferze z muzyką i tańcami. Nie obyło się bez konkursu Prezesa dla pań, a także zaimprowizowanego występu słowno-muzycznego coś w rodzaju „karaoke” uzdolnionych uczestników naszej wycieczki. Sobota, ostatni dzień podróży. Godziny południowe przeznaczone na swobodny wypoczynek w Aquaparku na przedmieściach Pragi. Jeszcze wizyta w supermarkecie i zgodnie z planem podróży przybywamy do Częstochowy.

MACIEJ ŻMUDZIŃSKI

Koło Seniorów Oddział SEP Częstochowa

 



« wróć

Częstochowski oddział Stowarzyszenia Elektryków Polskich organizuje liczne seminaria tematyczne związane z zakre- sem prowadzonej działalności

więcej »

Oferujemy szeroki wachlarz szkoleń i kursów przygotowawczych do uzyska- nia uprawnień do eksploatacji urządzeń, instalacji sieci elektro-energetycznych

więcej »

Stowarzyszenie Elektryków Polskich Oddział Częstochowa organizuje międzynarodowe wycieczki techniczno-turystyczne dla jej członków

więcej »



SEP ODDZIAŁ CZĘSTOCHOWSKI
ul. Kopernika 16/18
42-201 Częstochowa

tel./fax (034) 324-46-54
e-mail: sepczwa@op.pl

O oddziale      Aktualności      Egzaminy, szkolenia      Wykaz seminariów      Dokumenty do pobrania      Koła SEP      Wycieczki SEP      Kontakt

© 2013 Stowarzyszenie Elektryków Polskich Oddział Częstochowa. Wszelkie prawa zastrzeżone.